Domowe maseczki do cery tłustej – recenzja

Od wielu lat zmagam się z cerą tłustą. Tak naprawdę pierwsze niedoskonałości skóry, które spowodowane były nadmiarem sebum pojawiły się na mojej twarzy już w okresie dojrzewania. Teraz mam ponad 30 lat i problem nie jest mniejszy. Nadal skóra niekorzystnie błyszczy się, makijaż spływa i się warzy. Do tego dochodzą zaskórniki, wągry i zmiany trądzikowe. To zresztą właśnie stany zapalne skóry są moją największą zmorą. Występują zwykle w strefie „T”, czyli na czole, nosie oraz na brodzie. Walka z nimi przypomina tą z wiatrakami. Tak naprawdę do niedawna nie mogłam jeszcze znaleźć sposobu, by w choć trochę niedoskonałości tego rodzaju zniwelować.

Pomoc uzyskałam podczas konsultacji dermatologicznej. Do tej pory stawiałam na środki dostępne w drogeriach i to był największy błąd. Kosmetyki w sklepach sieciowych są robione masowo. Nawet kiedy mają być przeznaczone dla cery tłustej, to i tak zawierają substancje, jakie szkodzą skórze. Z jednej strony serum na noc dostarczało multum witamin i antybakteryjnych składników aktywnych, z drugiej jednak pory zostały zapychane przez parabeny i silikony. Trudno jest znaleźć kosmetyk idealny.

Dermatolog dała mi cenne wskazówki i poradziła szukać lekarstwa w naturze. Okazuje się, że to właśnie wyciągi roślinne są największym sprzymierzeńcem cery tłustej. Co więcej, od teraz priorytetem stały się dermokosmetyki, czyli preparaty dostępne tylko w aptece.

Pielęgnacja cery tłustej ma się odbywać w moim przypadku według ściśle określonego schematu. Przede wszystkim oczyszczanie, potem złuszczanie, następnie odżywianie i na końcu nawilżanie. Do tego mam używać bezalkoholowy tonik z wyciągiem z pokrzywy i skrzypu, młyn micelarny do demakijażu, który nie zawiera alkoholu, krem matujący na dzień z dodatkiem cynku i krzemu, krem nawilżająco złuszczający z kwasem salicylowym, glikolowym oraz hialuronowym. Dodatkowymi składnikami wspomagającymi kurację cery tłustej mają być witaminy A, z grupy B oraz E. Raz w tygodniu muszę wykonywać peeling – mogę go sporządzać w domu, bo składniki znajdę w kuchni. Mogę również korzystać z peelingu enzymatycznego, który oprócz tego, że złuszcza zrogowaciały naskórek, to dodatkowo wpływa na normalizację pracy gruczołów łojowych. Dla cery tłustej świetny jest też peeling kawitacyjny – z podciśnieniem. Ten wykonywany może być tylko w gabinetach dermatologicznych albo klinikach medycyny estetycznej. Raz w tygodniu mam też nakładać odżywcze maseczki dedykowane dla cery tłustej. Mają działać antybakteryjnie, matująco, ale też nawilżająco i odżywczo. Zdaniem specjalisty, w moim przypadku świetnie sprawdzają się domowe maseczki do cery tłustej. Wszystkie niezbędne produkty znajdę w domu, nie muszę wydawać kroci.

Słuchając rad profesjonalnego lekarza, postanowiłam przyrządzić samodzielnie maseczkę i nałożyć ją na twarz. Nie spodziewałam się cudów, byłam raczej nastawiona sceptycznie. Efekty przerosły moje oczekiwania. Już wiem, że dobre kosmetyki dla mojej cery nie tylko leżą na sklepowych półkach, ale również w … kuchni. Poniżej przedstawiam skład stosowanej przeze mnie maseczki, jej właściwości i efekty stosowania.

Skład: 2 łyżki płatków owsianych (drobno zmielonych), 2 łyżeczki miodu, sok z połówki cytryny.

Przygotowanie: Całość należy dokładnie wymieszać.

Nakładanie: Maseczkę nakłada się na oczyszczoną twarz równomiernie, pomijając okolice oczu i ust. Na twarzy trzymamy ją około 20 minut.

Ściąganie: Papkę należy zmyć delikatnie letnią wodą. Nie zaleca się szorowania skóry ręcznikiem.

Właściwości: Antybakteryjne, oczyszczające, nawilżające, wygładzające.

Efekty: Moja skóra jest znacznie wygładzona. Miód odpowiednio ją nawilżył. Kolejnego dnia nie zauważyłam żadnych nowych wykwitów skórnych, te istniejące stały się mniejsze.